2018-05-08

Ogród japoński Nakazu Banshō-en


Dwie stacje pociągiem i jakieś dziesięć minut spacerem, czyli całkiem niedaleko ode mnie znajduje się bardzo ładny ogród japoński Nakazu Banshō-en. Nie mam pojęcia dlaczego wcześniej tam nie dotarłam.

Ogród położony jest nad samym morzem. Kiedyś była to z pewnością doskonała „miejscówka”: cisza, spokój, piękny krajobraz wokół. Obecnie tuż przy głównym wejściu przebiega droga przelotowa, a po bokach ogrodu wdłuż brzegu morza umiejscowiono różne zakłady przemysłowe ze stocznią włącznie. Aż trudno sobie wyobrazić ogród w takim sąsiedztwie.
Ale jak już wejdzie się do środka jest pięknie i nawet nie słychać hałasu miasta. A w części ogrodu położonej najbliżej morza można usłyszeć szum fal. Szkoda tylko, że dojście było zagrodzone – miałam nadzieję to morze również zobaczyć.

Początki Nakazu Banshō-en sięgają 1688 roku, kiedy Kyōgoku Takatoyo – drugi zarządca hanu Marugame – polecił wybudować nad morzem w Nakazu letnią rezydencję.
Po środku ogrodu wykopano staw na podobieństwo jeziora Biwa z prowincji Ōmi (obecna prefektura Shiga), z której wywodzi się klan Kyōgoku. Utworzono też osiem wysepek, których nazwy: Żagiel, Gęsi, Śnieg, Deszcz, Dzwon, Bryza, Księżyc, Blask zachodzącego słońca, pochodzą od słynnych ośmiu widoków Ōmi.

Jezioro Biwa jest największym jeziorem słodkowodnym Japonii. Kształtem przypomina instrument muzyczny biwa i stąd jego nazwa.
A osiem widoków Ōmi – to osiem malowniczych widoków / krajobrazów prowincji Ōmi, które początkowo, w XV-XVI wieku, opiewali poeci, a później również i inni artyści przedstawiali  w swoich pracach, np. twórca obrazów ukiyoe – Utagawa Hiroshige.
Dla bardziej zainteresowanych: więcej szczegółów o ośmiu widokach Ōmi w Wikipedii:

Ogród ma prawie 5 ha powierzchni. Rośnie w nim ponad 1500 sosen. Jest to ogród „spacerowy”, tzn. do podziwiania podczas spaceru po całym terenie, a nie z jednego określonego miejsca. Wysepki są połączone ze stałym lądem i między sobą mostkami, więc ogród można oglądać również ze stawu.

Po 1871 roku, w którym został wydany edykt cesarski znoszący hany i ustanawiający prefektury, właściciele ogrodu Nakazu Banshō-en zmieniali się wielokrotnie.
W grudniu 1946 zachodnią Japonię nawiedziło potwornie silne trzęsienie ziemi o magnitudzie 8,4. Co prawda epicentrum było dość oddalone, ale i tak ogrodem mocno zatrzęsło. W wyniku wstrząsów teren zapadł się o jeden metr.
Częste zmiany właścicieli i trzęsienie ziemi nie pomogły utrzymać piękna ogrodu. Punktem zwrotnym w powojennej historii ogrodu okazał się być rok 1970, w którym nowy właściciel podejmuje decyzję o przywróceniu świetności ogrodowi. Prace trwały aż 12 lat do 1982 roku.

No dobrze, to pospacerujmy po ogrodzie :)

Wejście główne.




Niektóre sosny mają wymyślne kształty.



Jest jedna szczególna sosna nazywana wielkim  parasolem ze względu na kształt. Została przywieziona z prowincji Ōmi – stron rodzinnych założyciela ogrodu. Formowano ją przez 300 lat. Obecnie ma średnicę 15 metrów i liczy sobie podobno już 600 lat. Pielęgnacją sosny zajmuje się aż 30 osób.



Most Yōgetsubashi. Podziwiano z niego piękny jesienny księżyc.

 I jeszcze kilka innych mniejszych mostków.





Pawilon herbaciany Kanchōrō. Wybudowany na wysokich palach, aby można było obserwować pływy na pobliskim morzu.



Mapa ogrodu.
 

Na zakończenie dodam jeszcze, że na terenie ogrodu znajduje się malutkie Muzeum Sztuk Pięknych Marugame, składające się z dwóch pawilonów: Malarstwa - w którym można obejrzeć obrazy barbizończyków i Ceramiki - z naczyniami pochodzącymi z wykopalisk głównie z terenu Iranu i Iraku. Niestety muzeum musi popracować nad sposobem ekspozycji obrazów, bo obecnie widać głównie wszystko wokół odbijające się w szybach, którymi są zasłonięte. 


Nadjeżdża pociąg, trzeba wracać.


25 komentarzy:

  1. Na piękny spacer zabrałaś mnie od samego rana.
    Bardzo Ci dziękuję.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń
  2. Czasami atrakcje blisko nas odkrywamy na końcu:-)
    Cudowny ten ogród, na pewno sprzyja medytowaniu i rozkoszowaniu się pięknem w kilku wymiarach.
    Też chcę do takiego ogrodu!
    Pewnie będziesz tam bywać często?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, najciemniej bywa pod latarnią :-)
      Byliśmy tam w ciągu dnia w tygodniu, więc prawie nikogo nie było poza nami i rzeczywiście można było się nacieszyć tym pięknem do woli.
      Muszę dobrze poszukać, pewnie są jeszcze inne ogrody w okolicy...

      Usuń
  3. podoba mi się idea "parku spacerowego", który ma być piękny zewsząd. rozumiem, że są parki landszaftowe, które ogląda się z mola/pomostu/wieży i broń boże wchodzić głębiej.
    sześćsetletnia sosna, to coś pięknego - coś więcej niż tradycja.
    prześliczne widoki. mam niedaleko miniaturkę czegoś w tym rodzaju, tylko akwen zdecydowanie mniejszy i tylko jedna wysepka mizerota...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, są, takie do oglądania z jednego miejsca. Ja chyba jednak wolę pospacerować.
      Miniaturka miniaturką, ale jest. To masz taki ogród-bonsai ;)

      Usuń
    2. fragment największego w mieście parku został zagospodarowany przez japońskich ogrodników i pielęgnowany nieustająco. ładny, ale mały i bardzo dużo chętnych do oglądania. raptem kilka drzew uformowanych, ale całość uspokaja i wycisza.

      Usuń
    3. Chyba znam ten ogród. Odwiedziłam go przy paskudnej pogodzie: zimno i śnieg pomimo wiosny, ale i tak bardzo mi się podobał. Ta nieustająca pielęgnacja jest bardzo ważna - wystarczy, że tylko trochę sobie odpuszczą i ogród przestaje robić wrażenie.

      Usuń
    4. drzewa żyją - bez kagańca, który im nie potrzebny - to ludzie mają mniemania i kanony piękna zakorzenione głębiej, niż drzewa korzenia - chociaż ludzie odchodzą szybciej niż drzewa. Obyś miała czasu wystarczająco na spacery po parku z notki. Jest przepiękny nawet na zdjęciach, chociaż im brakuje zapachów i wiatru i chrzęstu kroków po alejkach - dorabiam sobie resztę zmysłów, żeby troszeczkę chociaz nadążyć - za Tobą i takim spacerem.

      Usuń
  4. Bajeczny ogród, idealny na sesje zdjęciowe, idealny żeby się rozmarzyć.
    Parasol kapitalny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, taka sesja zdjęciowa w ogrodzie z pewnością byłaby fantastyczna.

      Usuń
  5. Japonia to nadal dla mnie "inny" świat;) Jakby z bajki, zaczarowany;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi będzie, jeśli choć trochę uda mi się odczarować ten świat przy pomocy mojego bloga ;)

      Usuń
  6. Kochana!
    Jakbym tam sercem była, bo to moje klimaty- cudnie:)
    Serdeczności przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morgano, ogromnie się cieszę, że ogród Ci się spodobał.
      Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Ile tu pracy, przycinania, formowania i pielęgnowania tego piękna. Nic samo z siebie bajeczne nie jest. Próbowałam tworzyć bonzai, to wiem, jak wiele trzeba cierpliwości wiedzy tajemnej, by olśnić urokiem roślin.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! A z jakiej rośliny tworzyłaś? Podziwiam Cię, bo rzeczywiście bonsai wymaga ogromnej cierpliwości.
      Ogrodnicy w Japonii z pewnością zawsze znajdą zatrudnienie :)

      Usuń
    2. Nie stosowałam drutowania, odginania, tylko samo cięcie i podlewanie. Ćwiczyłam na ficusach, najlepiej na fikusie benjamina "nana", irdze i gruboszu. Sosna i klony padły, niestety. To wymaga wiedzy i zabiera sporo czasu. Chciałam mieć ogródek japoński, więc kupiłam klon palmowy, który przemarzł pierwszej zimy.
      Serdeczności zasyłam

      Usuń
    3. Widzę, że z wieloma roślinami próbowałaś (aż musiałam sobie wyguglować). Szkoda, że klony i sosny padły...
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  8. Prześliczny ogród - jak miło przenieść się w taki spokój. Wyciszenie jest tak bardzo czasem potrzebne. Dziękuję Ci za ten przepiękny spacer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie :)
      Oj, tak. co jakiś czas trzeba się wyciszyć na łonie przyrody.

      Usuń
  9. Piękny ogród, aż trudno uwierzyć w jakim sąsiedztwie się obecnie znajduje. Sosna parasol robi wrażenie! Chętnie przespacerowałabym tymi mostkami i wypiła herbatę w pawilonie na palach ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otoczenie jest tak niepasujące do ogrodu, że prawie można go przeoczyć. Ja też bym chętnie napiła się herbaty w tym pawilonie, ale niestety ogród nie przewidział takiej atrakcji dla przeciętnego zwiedzjącego.

      Usuń
  10. Cudna oaza spokoju. Zwłaszcza, że sąsiedztwo przemysłowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. Można się wyciszyć, tylko trzeba wybrać czas z małym natężeniem zwiedzjących.

      Usuń